Życie pisze różne scenariusze, te mniej lub bardziej przewidywalne. Można powiedzieć, że przekonała się o tym Joanna Kowalczyk – mieszkanka gminy Dobczyce, autorka popularnego profilu Życie za górką na Instagramie, a prywatnie kobieta, która zdecydowała się na odważny krok: porzuciła pracę na etacie i związała swoje życie z agroturystyką. Porozmawiamy o tym, jak wygląda taka zmiana, czym na co dzień żyje agroturystyka i jak media społecznościowe mogą wspierać życie na wsi.
To nie był moment, to była przemyślana decyzja. Zmiana pracy na etacie na prowadzenie swojej małej firmy było poważnym wyzwaniem i decyzją, która zmieniła życie o 180 stopni. Dlatego na początku w wakacje badaliśmy rynek, sprawdzaliśmy, czy jest zainteresowanie pobytem dziennym na gospodarstwie, obcowaniem ze zwierzętami zagrodowymi, przejażdżkami w wozie zaprzęgiem konnym i oprowadzkami w siodle. Ogólnie, czy nasz profil gospodarstwa, hodowli koni zimnokrwistych , koni pociągowych będzie cieszył się zainteresowaniem. Zaczęliśmy od przyjmowania w naszym gospodarstwie rodzin z dziećmi pod nazwą „Wizyta u cioci i wujka na wsi z przejażdżką zaprzęgiem konnym“.
To nie był pomysł, życie za nas zdecydowało, taki był na nas plan. Ja pochodzę z rodziny pasjonatów koni i zaprzęgów. Mój mąż pochodzi zza Górki, tu się wychował i tu narodziła się jego miłość i pasja do koni. Konie i gospodarstwo były tu od zawsze, my tylko postanowiliśmy wykorzystać swoją pasję i walory terenu, aby otworzyć się na ludzi i pokazać im nasz koński świat oraz życie na wsi w zgodzie z naturą i zwierzętami.
Typowy dzień to pobudka rano i obrządek zwierząt, one są na pierwszym miejscu. Później obchód po ogrodzie, wspólne śniadanie i kawa, często w ogrodzie lub przed kurnikiem. Codzienne sprawunki, obiad. Zależy też od pory roku, są sianokosy, żniwa, miodobranie, zbiór warzyw, owoców. Oporządzanie zwierząt, czesanie, dbanie o kopyta, podkuwanie, wyrzucanie odchodów, zbieranie jajek, plewienie grządek, dbanie o ogród i kwiaty. Jeśli przyjmujemy gości to przygotowania trwają od wczesnego ranka.
Największą satysfakcję według mnie sprawiają uśmiechnięte buzie dzieci i dorosłych, którzy często wracają wspomnieniami do swojego dzieciństwa na wsi. Wtedy mamy potwierdzenie, że nasza praca ma sens. Myślę, że największym wyzwaniem jest pozyskanie klientów i zainteresowanie ich tematem powożenia oraz hodowli koni pociągowych.
Atrakcją, która nas wyróżnia jest przejażdżka wozem zaprzęgniętym w parę koni z pięknymi widokami i panoramą Kornatki. Powożenie i hodowla koni zimnokrwistych stricte pociągowych jest naszą wielką pasją i na niej chcemy opierać charakter naszego gospodarstwa. Jest też możliwość przejażdżki rydwanem oraz oprowadzanie na koniu. Odwiedzający nas goście mogą też zobaczyć z bliska króliki, kury, pozbierać jajka, pokarmić zwierzęta, spróbować drożdżowego ciasta, upiec na ognisku kiełbaski. Organizujemy też warsztaty tematyczne dla dzieci i dorosłych oraz urodziny, imprezy rodzinne i dla zorganizowanych grup.
Myślę, że lokalna społeczność nas wspiera, Choćby szkoła w Kornatce regularnie nas odwiedza, każda klasa ze szkoły nas odwiedziła, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Jeśli chodzi o wkomponowanie w społeczeństwo, myślę że przebiegło to naturalnie, zawsze byliśmy i jesteśmy jej częścią.
Zawsze lubiłam fotografować to co ugotowałam, upiekłam, moje kwiaty, bukiety, wianki, dekoracje, zwierzęta i rośliny, więc Instagram stał się takim moim pamiętnikiem. Przyszło to naturalnie, a teraz stał się narzędziem do pracy. Staram się dostosować do obecnych czasów, gdzie media społecznościowe są na porządku dziennym. Myślę, że 70% naszych klientów właśnie przez social media dowiedziało się o nas pozostałe 30% to ulotki i poczta pantoflowa na zasadzie polecenia.
Największą popularnością cieszą się rolki z przejażdżek i zimowych kuligów oraz z warsztatów i pobytu u nas dzieci.
Tak , na pewno jest bardzo pomocny.
Tak są plany i marzenia. Bardzo chcielibyśmy z mężem wybudować w gospodarstwie infrastrukturę noclegową, żeby goście mogli u nas przenocować. Mamy też inne marzenia, ale nie będę zdradzać wszystkiego.
Moją rada to nie bać się spróbować , strach ma wielkie oczy. Jeśli się naprawdę kocha się to co się robi i czuje potencjał swojego pomysłu warto zaryzykować.
Ja również bardzo dziękuję i zapraszam do naszego zagórkowego świata.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze