Reklama

Przejechał 500 kilometrów żeby zdać prawo jazdy

Łomża to miasto znajdujące się na Podlasiu, którego ośrodek egzaminowania kandydatów na kierowców odznacza się najwyższą zdawalnością w Polsce. W ostatnim czasie coraz więcej osób chcących uzyskać prawojazdy z różnych części Polski mimo odległości decyduje się na kurs właśnie tam, a ośrodki szkolenia w Łomży i okolicznych miejscowościach dla przyjezdnych oferują nocleg w cenie kursu. Na taką alternatywę, zamiast ukończenia szkolenia gdzieś bliżej zdecydował się Michał Nowak, dwudziesto cztero letni mieszkaniec Brodów, niewielkiej wsi w okolicy Kalwarii Zebrzydowskiej. W krótkiej rozmowie opowiedział mi on o tym, jak wyglądał jego kurs, oraz dlaczego zdecydował się na „Wczasy z Prawem Jazdy”.

Reklama

Przejechałeś pięćset kilometrów, żeby zdać prawojazdy w Łomży.

No tak. Zdecydowałem się na to, ze względu na terminy. To znaczy, kurs trwał dwa tygodnie, po czym od razu miałeś egzamin teoretyczny, i praktyczny. Całość cenowo razem z noclegiem kosztowała mnie cztery tysiące siedemset złotych bez wyżywienia. Istniała możliwość obiado-kolacji w cenie, wtedy razem z hotelem kurs kosztowałby mnie pięć tysięcy trzysta złotych. Moim zdaniem w porównaniu do cen na miejscu jest to opłacalne.

Reklama

Skąd dowiedziałeś się o takiej możliwości?

Przede wszystkim mediów społecznościowych. Dużo tego wyskakiwało mi na Facebooku i TikToku. Poza tym w pracy w Holandii spotkałem kilka osób, które mówiło, że skorzystali z tej oferty, więc też się na to zdecydowałem.

Czy nie uważasz, że wygodniej jednak byłoby spróbować swoich sił gdzieś bliżej?

Jak już mówiłem, chodziło o terminy. Część szkół w tamtej okolicy ma podpisane z wordem umowy, dlatego w przypadku, w którym nie zdałbym kilkukrotnie, to kolejne egzaminy w Łomży miałbym dzień później lub nawet tego samego dnia. W przypadku naszej okolicy, to terminy następnych egzaminów różnią przynajmniej dwa tygodnie. Pracuję za granicą, więc moim zdaniem było to dla mnie bardziej opłacalne dlatego, że gdybym miał chodzić na egzaminy średnio co miesiąc, to przez cały ten czas albo musiałbym wracać, albo bym nie zarabiał.

Reklama

I jak wyglądają te terminy na miejscu?

Ogólnie, to miałem trochę szczęścia, wcześniej sprawdzałem tam trzy szkoły i kilka razy dzwoniłem z pytaniem o terminy, bo były zapełnione. Zwolniło się miejsce i zadzwonili do mnie z pytaniem, czy mam wszystkie dokumenty. Złapałem się.

Co do egzaminów, to po tych wewnętrznych dzień później mieliśmy państwowe. Teorię zdałem za pierwszym razem, a jeśli chodzi o praktykę, to między jednym i drugim czekałem jeden dzień. Wiem też, że osoby, które zdawały rano i oblały miały możliwość zapisania się na wieczór w ten sam dzień.

Reklama

Ośrodki w Łomży, są o tyle specyficzne, że osobom przyjezdnym w cenie droższego kursu trwającego dwa tygodnie zakończonego państwowymi egzaminami oferują zakwaterowanie w okolicy szkoły nauki jazdy. Pobliskie miejscowości często oferują podobny sposób odbywania kursu reklamując się możliwością zdawania w tej niewielkiej miejscowości. Oferta w trakcie wakacji nazwana jest „Wczasami z prawem jazdy”.

Opowiedz mi o miejscu waszego zakwaterowania

W przypadku opcji full-pakiet poza wyżywieniem otrzymywałeś też pokój razem z prysznicem. Przy ofercie, z której skorzystałem ja pokój był jednoosobowy, a łazienka znajdowała się poza nim. Były trzy, i były zadbane, nie takie jak szkolne kabiny, tylko była to normalna łazienka. Wspólna była też kuchnia wyposażona w płytę indukcyjną, mikrofalówkę i dużą lodówkę, której brakowało w pokoju co jest dla mnie sporym minusem. Nie było też piekarnika, więc mrożone jedzenie raczej odpadało, ale wybór restauracji był dosyć duży. Koło hotelu znajdował się też plac manewrowy. Ośrodek egzaminowania był położony około cztery kilometry od hoteli, bo szkoła do której się zapisałem miała dwa, ale drugiego nie widziałem.

Reklama

Mówisz, że koszt kursu z zakwaterowaniem w cenie w twoim przypadku wyniósł cztery tysiące siedemset złotych. Ile kosztował cię cały wyjazd?

Razem z wyżywieniem zmieściłem się jakoś między pięć tysięcy osiemset, a sześć tysięcy sto. Pewnie dałoby się to zrobić taniej, tym bardziej, gdybym zdał egzamin za pierwszym razem,a nie za drugim.

A jak wyglądał kurs szkoleniowy?

Codziennie mieliśmy jazdy, każdy był przydzielany do instruktora który odbierał nas z miejsca zakwaterowania o umówionej godzinie. Po kilku jazdach zawsze zaczynaliśmy lekcje od placu, gdzie ćwiczyliśmy łuk i ruszanie pod górę, aby czuć się pewnie, a później wyjeżdzaliśmy na miasto.

Reklama

Jeśli chodzi o teorię, no to mieliśmy zajęcia, a poza tym już dzień przed zakwaterowaniem otrzymywaliśmy dane logowania do aplikacji z trzytygodniowym dostępem.

Na jakich samochodach uczyliście się jeździć, a później zdawałeś?

W mojej szkole głównie szkolili nas na Kii Rio, trafiała się też Toyota. Podczas egzaminu do wyboru były dwa samochody, w tym właśnie Kia, którą wybrałem. To była spora różnica, no bo tutaj uczyłem się jeździć na hyundaiu.

Czyli w naszej okolicy też podchodziłeś do prawa jazdy?

Reklama

Tak, wtedy sobie odpuściłem po dwudziestu paru godzinach. Stwierdziłem, że to nie dla mnie. Ale z czasem stwierdziłem, że jednak byłoby przydatne, z tym, że chciałem to zrobić szybko. Prawo jazdy daje jednak dużo możliwości.

Czy po powrocie zdecydowałeś się na odświeżenie kursu, czy jego uzupełnienie. Jakie różnice zauważyłeś przy obu kursach.

Tak, zacząłem kurs od nowa. Istniała możliwość dokupienia godzin, ale stwierdziłem, że zaczne od początku. Co do różnic, to na pewno czas, i to, że w Łomży jeździliśmy dzień w dzień bez przerwy. Moim zdaniem to jest ważne, no bo jeżdżąc nonstop przyzwyczajasz się do auta. W nauce ważna jest systematyka. Poza tym instruktor miał w ciągu dwóch tygodni jakieś sześć osób, nie więcej, i to im poświęcał całą uwagę. Mogłeś też na przykład odpuścić sobie jeden dzień jeśli nie czułeś się na siłach. Przy wcześniejszej próbie jazdy miałem średnio raz w tygodniu, w przypadku gdybym na przykład gorzej się poczuł i musiał je odwołać, to robiły się już dwa tygodnie przerwy.

Reklama

Jak wyglądało miasto?

Jest małe, nie za bardzo było tam co zwiedzać. Nie ma też zbyt trudnych ulic ani wysokiego stężenia ruchu na drodze. Najgorsze były skrzyżowania z pierwszeństwem. Jest tylko jedno główne większe rondo, na którym trzeba się pilnować. Sporo osób oblewało właśnie tam, moim zdaniem to jest głupota, też oblałem na tej głupocie, wystarczyłoby tylko chwilę poczekać i mógłbym kontynuować egzamin.

Jeżeli kurs z zakwaterowaniem trwa dwa tygodnie, to co w przypadku, gdyby ze względu na zdawalność nie wyrobiłbyś się w terminie?

Reklama

Ja ze względu na dojazd musiałem pojawić się dzień wcześniej, i nie było z tym dużego problemu, natomiast w przypadku gdyby egzaminy się przedłużyły, to ceną zakwaterowania jest sto złotych od dnia.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo myslenice-itv.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości