Dzień dobry, hejka kochani:)
Dzisiaj przychodzę do was z tematem, który wzbudza czasami naprawdę wiele emocji. Tematem, który jest mi bardzo bliski mianowicie (fanfary), dzisiaj na tapet bierzemy Taylor Swift. Myślę, że wielu z was kojarzy, a może nawet jest fanem lub hejterem, jej twórczości. Jednak nawet jeśli dzisiaj pierwszy raz się z nią stykacie, to się niczym nie martwcie, postaram się wam przybliżyć jej osobę;)
Kim jest Taylor Swift?
Jest to trzydziestopięcioletnia - piosenkarka, producentka muzyczna, no i przede wszystkim autorka tekstów. Na swoim koncie posiada, na ten moment jedenaście albumów studyjnych, a są to:
1) "Taylor Swift" (2006)
2) "Fearless" (2008)
3) "Speak Now" (2010)
4) "Red" (2012)
5) "1989" (2014)
6) "Reputation" (2017)
7) "Lover" (2019)
8) "Folklore" (2020)
9) "Evermore" (2020)
10) "Midnights" (2022)
11) "The Tortured Poets Department" (2024)
Artystka posiada również reedycje, większości wcześniejszych wydań, przy których znajdziecie dopisek - "(Taylor's Version)"
W formie ciekawostki zdradzę wam, że moimi ulubionymi są "Folklore", "Evermore" i "1989";)
"The Eras Tour"
Warto wspomnieć o trwającej jeszcze, trasie koncertowej "The Eras Tour". Taylor rozpoczęła koncertowanie - 17 marca 2023, za to ostatni występ, ma się odbyć 8 grudnia 2024 r. Piosenkarka, przy okazji tej trasy po raz pierwszy, odwiedziła także Polskę, koncerty odbyły się: 1,2 i 3 sierpnia 2024. Bez wątpienia jest to naprawdę ogromne przedsięwzięcie. Jeden koncert trwa 3.5 h, a wokalistka wykonuje wybrane piosenki z każdego, z jedenastu albumów. Moim zdaniem, jest to przede wszystkim niesamowite show. Skąd wiem? Niestety nie mogę powiedzieć, że z doświadczenia (nad czym, NAPRAWDĘ ubolewam). Przyznam się, że śledzę całą trasę, praktycznie od początku jej powstania. W 2023 roku swoją premierę miał film - "Taylor Swift | The Eras Tour (Taylor's Version)", w którym Taylor, pokazuje nam całe widowisko, od samego początku do końca. Osobiście uwielbiam do niego wracać i nie ukrywam, że na moim ekranie pojawił się, już nie raz i nie dwa;)
O jej osobie, można by było jeszcze naprawdę wiele, wiele napisać. Jednak chciałabym dzisiaj się skupić, też na nieco innych aspektach.
Swifties!
Jak już pewnie łatwo się domyślić - "Swifties" to fani Taylor Swift. Sam fandom jest mocno zaangażowany, w życie artystki (zarówno to zawodowe, jak i prywatne). Większość Swifties zna słowa, praktycznie każdej z jej piosenek, które z chęcią wykrzykują na jej koncertach. Mają także swoje zwyczaje, np. na koncerty przebierają się, w stroje inspirowane teledyskami, tekstami piosenek czy strojami koncertowymi Taylor. Decydują się nawet na te najbardziej szalone, np. często wybieranym jest - kula dyskotekowa - od piosenki "Mirrorball". Jeszcze bardziej uroczym wykonywanym przez nich gestem, jest - wymienianie się bransoletkami przyjaźni (w czasie trwania koncertu). Ten przeuroczy symbol więzi, między uczestnikami widowiska, jest zrobiony z kolorowych koralików i nawiązuje, do albumów i tekstów piosenek Tay Tay. Jeżeli chodzi o pochodzenie tego trendu, ma on źródło u samej artystki, która w piosence "You're on Your Own, Kid", śpiewa - Więc zrób bransoletki przyjaźni, wykorzystaj chwilę i poczuj jej smak.
Na czym polega fenomen Taylor Swift?
Odnoszę wrażenie, że ludzie dzielą się na miłośników, tej amerykańskiej gwiazdy i osoby, które po usłyszeniu, że jest twoją idolką zareagują - "Nigdy nie zrozumiem, jak można jej słuchać". Pomimo że nie tylko płeć piękna, sięga po twórczość Taylor, jest to zdecydowana większość. Moim zdaniem, kobietom łatwiej się utożsamić z jej tekstami, ponieważ są pisane przez kobietę i dla kobiety (odkryłam Amerykę). Jej teksty są prawdziwe i tak różnorodne, jak nasze emocje. Warto zauważyć, że cała otoczka jej postaci jest bardzo dziewczęca/kobieca, osadzona w tej żeńskiej energii. Artystka pisze o swoich przeżyciach, rozterkach sercowych, które są tak bliskie, naszym często romantycznym duszom. Duże znaczenie ma również fakt, że piosenki Taylor dorastały razem z nią (dzięki czemu, słuchają ją osoby w różnym wieku). Jej pierwszy album ukazał się, gdy ta miała (intensywne liczenie), siedemnaście lat. W jej utworach znajdziemy - piosenki, o np. - szkolnym zauroczeniu, mam namyśli np. "You Belong With Me", która pochodzi z jednego z pierwszych albumów, ale także bardzo dojrzałe teksty np. "So long, London", z ostatniego albumu. W jej twórczości odnajdziemy się, gdy motyle latają nam po brzuchu i widzimy świat przez różowe okulary, a także, gdy będziemy potrzebować, się wykrzyczeć i wypłakać, gdy ktoś złamie nasze serce. Sądzę, że każdy, w choć jednej piosence odnajdzie ukojenie, dla swojej duszy. Wracając jeszcze, zauważyłam, że to właśnie dużo częściej, mężczyźni nie rozumieją jej fenomenu. Sądzę, że wywodzi się to z braku zrozumienia jej piosenek. Pomimo wszystko, moim zdaniem, dopóki nie przeradza się to, w hejt wobec osób, które tak bardzo ją wspierają, nie ma w tym nic złego:). Po pierwsze, przecież każdy z nas ma inny gust. Każdy z nas jest całkiem osobną, indywidualną jednostką. Wiele kobiet, także nie przepada za jej twórczością. Po drugie, wydaje mi się, że mężczyźni, po prostu nie są grupą docelową i nie ma w tym nic złego. Co absolutnie nie oznacza, że nie ma Swifties płci męskiej. Najważniejsze jest to, aby po prostu szanować drugiego człowieka, niezależnie od tego, czego słucha i przy czym bawi się najlepiej.
Na pewno wielu z was się zastanawia, jak ja zaczęłam słuchać Taylor Swift (wiem, że nie, ale wam opowiem:))
Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, u stóp Kamiennika żyła sobie Oliwia... Wszystko zaczęło się pewnego, pięknego czerwcowego popołudnia. Jak mam być szczera nie wiedziałam, wtedy kim nawet jest Taylor Swift. Nie kojarzyłam piosenek (żyłam pod kamieniem, krótko mówiąc). Z ciekawości i braku ciekawszego zajęcia sprawdzałam, jakie duże koncerty mają odbyć się w Polsce. Zobaczyłam trasę - "The Eras Tour". Włączyłam piosenkę, "Love Story", aby dowiedzieć się, kim jest i jakie piosenki ma ta artystka. Następnie włączyłam kolejny i kolejny utwór. Na koncercie nie byłam... (aby kupić bilet, trzeba było się ponad rok wcześniej zarejestrować, a koniec terminu, był tym samym pięknym, czerwcowym dniem). Jednak, od tam tego czasu, piosenki Taylor towarzyszą mi aż do dzisiaj...
Koniec;)
Tym pozytywnym akcentem, żegnam się z wami.
Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis wam się spodobał i do kolejnego:)
XOXO
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze