AdiSuN czyli Adrian Kwolek w szczerej rozmowie o sobie, rapie, pasji i inspiracji
Dla mnie bycie weteranem oznacza przede wszystkim staż spędzony za mikrofonem nagrywając muzykę, a w moim przypadku dzieje się to od 2012 roku z naprawdę stosunkowo niewielkimi przerwami. Prawie 13 lat nagrywania utworów, w międzyczasie grania koncertów solowo i w duecie i przede wszystkim jednej wielkiej zajawki rapem.
Dlaczego rap? Myślę, że to pewnie dlatego, że nie potrafię śpiewać. Jest to dla mnie najprostsza forma wyrazu, którą żyję, słucham też takiej muzyki, inspirują mnie takie brzmienia, znajduję w nim bezpośredni sposób wyrazu i traktuję go jak wypowiedź artystyczną. Rap dziś jest tak szerokim pojęciem, że naprawdę zakrawa o inspiracje brzmieniami zaczerpniętymi z innych gatunków, co dla mnie samego też jest sporą inspiracją i napędem do działania.
Moje teksty mówią o wszystkim co mnie otacza, o tym w jaki sposób czuję, myślę, co przeżywam, a czasami coś co chcę wykreować, pobawić się artystycznie, opowiedzieć jakąś historię. Głównie natomiast uczę się samego siebie, przez tą muzykę, poznaję emocje, to co tak naprawdę we mnie siedzi.
Spod mojej ręki wyszło sporo płyt, w duecie z moim przyjacielem Miłoszem, czyli Nomadą, jak również sporo płyt solowych. Jeżeli zliczyć to wszystko to jest to do tej pory 7 solowych albumów i EPek (ósmy w drodze), jak również 7 płyt w duecie jako Proza (dawniej ZWM i Prozatoryka). W zeszłym roku nagrałem też zajawkową płytę wspólnie z duetem braci Panaceum z Myślenic.
W Myślenicach robi się rap ciężko, bo nie znajduje się tutaj miejsca dla chociażby promowania młodych artystów z tego gatunku przez regularne koncerty, medialne wsparcie czy mówiąc najprościej dotarcie do społeczności, którą chociaż wydaje mi się dosyć twardogłowa i ciężko tutaj wyjść z czymś więcej, zrobić coś ponad schemat i po prostu żyć tym, bawić się, zyskując jednocześnie aprobatę wśród małej lokalnej społeczności. Moje dotychczasowe działania i obecność na tej scenie pokazała mi już, że to się raczej wyklucza i artysta może liczyć głównie dla siebie, swoich bliskich i słuchaczy tylko i wyłącznie z zewnątrz, którzy nie oceniają, nie patrzę z góry i posłuchać chcą przede wszystkim muzyki.
Największym wyzwaniem przed ludźmi mojego pokroju wydaje mi się, że jest wytrwałość i konsekwencja, po prostu. Na początku jesteś chodzącą ciekawostką w małym mieście, coś robisz nowego, pojawiasz się znikąd, może to wzbudzać jakieś zainteresowanie, ale później to gaśnie, nie można się wtedy złamać tylko mimo braku odbioru z zewnątrz robić swoje, konsekwentnie działać, rozwijać się, tworzyć nowe projekty i cały czas mieć radość z nagrywania, bo na końcu podobać się to ma głównie nam, twórcom, a odbiór z zewnątrz jest bardzo ulotny. Tak samo w natłoku spraw codziennych, prozy życia, która czasem dojeżdża, największym wyzwaniem jest znaleźć czas i przestrzeń żeby cały czas tworzyć jakościowe, świeże rzeczy, z pasji.
Mnie osobiście napędza fakt, że ja tą muzyką żyję na co dzień, że ja od lat jestem w trybie tworzenia, cały czas przygotowuję nowe projekty, kocham robić całościowe albumy, które są jakimś wycinkiem, jakąś historią, tylko tyle i aż tyle mi wystarczy żeby czerpać z tego radość i napęd, fakt, że widzę że się rozwijam, tworzę coraz badziej jakościowe rzeczy to wystarczająca przesłanka by pchać to dalej.
Moim zdaniem myślenicka scena rapowa potrzebuje jedności, której ciężko niestety oczekiwać, a także wsparcia miasta i nie mówię tutaj o wielkich, nieosiągalnych rzeczach, ale chociażby o próbie dyskusji, wydarzeniach ukierunkowanych na rap, próba znormalizowania społeczeństwu zjawisko rapu, przybliżenia, że to też może być coś fajnego, z czego można wiele wynieść, że można przyjść na taki koncert, posłuchać fajnej muzyki, czyjejś historii, poznać nowych ludzi. Potrzebuje też braku pomijania ze strony miasta czy mediów a bycia po prostu obecną w przestrzeni publicznej jako zjawisko normalne.
Oczywiście marzeniem każdego twórcy z takim stażem jest przekuć swoją największą pasję i miłość do muzyki w aspekt zawodowy, zarobkowy i to jest rzecz w pełni normalna. Zawodowo nie mam większych planów, kiełkuje oczywiście perspektywa wielu lat i jakieś marzenia o przebiciu się, przekucia swojej twórczości w trasy koncertowe, legalną działalność na rynku muzycznym, swoje wierne grono słuchaczy i kierunek jak najbardziej profesjonalny, to jest moim marzeniem praktycznie od zawsze, jednak na ten moment to bardzo odległe marzenia.
Na co dzień kręcę sobie dobrą pizzę, w tym jestem dobry, odnajduję się w pizzerii, a w wolnym czasie dopełniam to wszystko nagrywaniem utworów i próbą promocji mojej muzyki.
W filmie, który opublikowałem na kanale mówię bardzo dużo o singlach i o mojej nadchodzącej płycie. Nie mam jeszcze dokładnej daty premiery ale myślę, że nastąpi ona w maju. Będzie dostępna wszędzie, na YouTube, na wszystkich serwisach streamingowych typu Spotify, a oprócz tego planuję jak każdy mój album, wydać go w formie fizycznej w postaci kilkunastu egzemplarzy dla najbliższych i potencjalnie zainteresowanych osób kupnem takiego egzemplarza na pamiątkę. Uważam, że to moja najlepsza płyta, najbardziej jakościowa w każdym aspekcie. Dużo o mnie, o ludziach, o upływającym czasie i przemijaniu. Uważam, że dobrze wyważona i dobrze zbalansowana pod kątem klimatu wszystkich kawałków, spójna pod kątem całości.
Ja również.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze