15.04.2018 Światowy Dzień Trzeźwości.
Bo życie "pisze" różne scenariusze! Dziś przedstawiamy Wojciecha - widza naszej Myślenickiej iTV, który zechciał podzielić się z Państwem tym co przeżywa. Artykuł" napisany przez "niespełnionego" dziennikarza, którego leczenie choroby alkoholowej zbiegło się z datą Światowego Dnia Trzeźwości.
"Historia Wojtka z jego uzależnieniem zaczęła się całkiem niewinnie. Jak wielu ludzi, tak i Wojtek, znalazł sobie szybki sposób na rozładowanie napięć. Alkohol był dla niego wówczas najbardziej dostępnym i najprostszym w jego myśleniu rozwiązaniem. - Nie zastanawiałem się wtedy jak to działa - mówi pacjent Prywatnego Ośrodka Terapii Uzależnień Szansa w krakowskich Swoszowicach. -Po prostu: wracałem z pracy, gdzie każdy czegoś ode mnie chciał, a ja stawiałem sobie poprzeczkę wysoko, żeby być najlepszym. Najlepiej najlepszym w każdym względzie. A jak nie dawałem rady, a dziś wiem, że to nierealne być idealnym, to gromadziłem w sobie moc napięć. To było trudne do zniesienia. Fizycznie i psychicznie - dodaje.
W Ośrodku uświadomił sobie, jak wiele trudnych emocji gromadził przez lata, w dodatku samokarząc się za każde potknięcie. - Byłem jak ten balon, który pompowałem i pompowałem i pompowałem w ośrodku na warsztatach z emocji - wyznaje.
Teraz wie, że można inaczej. I, że nie musi być doskonały. I, że czasem może coś spieprzyć. A jak się to stanie, to jak mawiał prof. Osiatyński, który również zmagał się z chorobą alkoholową, "czasem odpieprzyć się od siebie".
Alkoholizm, jak każde uzależnienie, jest podstępną chorobą. Pacjenci nie zauważają momentu, kiedy picie staje się patologiczne. Istotą choroby są mechanizmy, w których pacjent trwa, usprawiedliwiając swoje picie, rozgrzeszając się, intelektualizując i racjonalizując, mimo wyraźnych już szkód czy to zdrowotnych, czy społecznych.
W ośrodku pacjent poznaje je, przygląda się ich funkcjonowaniu w jego życiu, robi bilans zysków i strat. Dużo pracy wykonują pacjenci w grupach, ale też indywidualnie. W grupie przyglądają się swojemu funkcjonowaniu jak w zwierciadle. Poza tym inni pacjenci szybko wyłapują istotę mechanizmów u siebie wzajemnie. To jest istotny czynnik leczący. Podobnie jak relacja terapeutyczna, którą tworzy pacjent z terapeutą.
- Dlatego dla nas ważne jest, aby kadra terapeutyczna miała w sobie tę naturalną umiejętność budowania relacji, z szacunkiem, z poszanowaniem praw i gotowości do zmian pacjenta - mówi Joanna Moskała, właścicielka Ośrodka Szansa. - Wszechobecny jest u nas duch dialogu motywującego. To narzędzie, które wydobywa z pacjenta jego osobistą chęć i gotowość do zmiany. Nasi terapeuci mocno zakorzenieni/ugruntowani są w tym podejściu, choć również brylują w innych nurtach psychoterapeutycznych - poznawczo-behawioralnym czy psychodynamicznym - dodaje Joanna Moskała.
Dzisiejsze czasy sprzyjają zagubieniu, ale i gubieniu po drodze fundamentalnych wartości, jak choćby szacunek do drugiej osoby czy samego siebie. A osoby uzależnione często pogrążone są w poczuciu gorszości, chociaż mają wiele umiejętności, talentów i zasobów. Trudno im to dostrzec - dodaje właścicielka Szansy.
Dlatego tak ważne, aby umiejętnie odbudowywali na nowo swoją zagubioną tożsamość i wrażliwość i nauczyli się z tym żyć na nowo. Na trzeźwo."
Dziękujemy Wojtkowi i Jego żonie za podzielenie się tą historią i oczywiście życzymy wytrwałości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze