Reklama

Pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz - Środa Popielcowa, pierwszy dzień Wielkiego Postu

 

Dziś Środa Popielcowa - w kalendarzu katolickim jest to pierwszy dzień Wielkiego Postu.  Czas pokuty przypadający na 46 dni kalendarzowych (40-dniowy okres postu, bez wliczania niedziel) przed Wielkanocą. Jest to czas duchowego przygotowania do Zmartwychwstania Pańskiego.

 

Dlaczego 40? Liczba ta wielokrotnie występuje w Biblii i ma znaczenie symboliczne. Przede wszystkim nawiązuje do czterdziestodniowego pobytu Chrystusa na pustyni, czasu modlitwy, postu i walki z szatanem (Mt 4, 1-11). Ponadto 40 dni trwał potop, poprzedzający zawarcie przymierza Boga z Noem; 40 lat wędrowali Izraelici do ziemi obiecanej; 40 dni Mojżesz przebywał na górze Synaj, gdzie otrzymał od Boga dekalog. 
 

Reklama

 

Przeżyj Wielki Post jak najlepiej- zacznijmy od posypania głowy popiołem 

 

"Sam zwyczaj posypania głów popiołem jest zwyczajem dawnym. Taki obrządek był obecny już w starożytnym Izraelu, Grecji, w krajach arabskich. Jednak miał taki wydźwięk uznania kruchości swego istnienia. Chrześcijaństwo przejęło ten gest i nadało mu zupełnie inny, głębszy wymiar. Jest bardzo znamienne, że przy tym geście kapłan posypując popiołem, wypowiada słowa: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" .

 

 PRAKTYKUJMY MODLITWĘ, JAŁMUŻNĘ I POST.

Reklama

 

 

 

Kościół zaleca chrześcijanom trzy wielkopostne praktyki — modlitwę, post i jałmużnę. Czasami zdarza się te praktyki lekceważyć, traktować jako „opcje” do wyboru, z których można, ale nie trzeba skorzystać. Tak naprawdę są one jednak esencją i fundamentem chrześcijańskiego życia. I to całego życia, a nie tylko czterdziestu dni Wielkiego Postu.

 

 

 

Wielki Post ma głęboki wymiar, a sprowadzanie go wyłącznie do poszczenie rozumianego jako "odmawianie sobie czegoś", czyni ten czas gimnastyką silnej woli, a tu zdecydowanie nie o to chodzi! Połączmy jednak post z duchowością a nie tylko ciałem i zadbajmy po pierwsze o modlitwę – o łączność z Chrystusem – oraz o jałmużnę – wrażliwość na bliźniego. Post nie jest dla postu. Jeżeli modlitwa jest dla mnie punktem wyjścia, jeżeli dzięki tej modlitwie uczę się prawdziwego patrzenia na Boga i na siebie, to będę dostrzegał, Kto tu jest najważniejszy. Nie ja ze swoim wyrzeczeniem, ale Chrystus, który dokonuje dzieła odkupienia.

Reklama

 

 

MODLITWA

 

 

Jest „wejściem do własnej izdebki” (por. Mt 6,6) — do swojego wnętrza, jest wsłuchiwaniem się w samego siebie i nieustannym pytaniem „kim jestem?”. Wejście we własną głębię może być dla nas czasem trudne i zaskakujące. Można doświadczyć w sobie samym nie tylko wzniosłości i szlachetności, ale i niskich pobudek i emocji.
Modlitwa to więc zarazem słuchanie, mówienie, doświadczanie, poznawanie. To dużo więcej niż zbiór słów, które wypowiadamy do Boga. Z tymi słowami i z samą modlitwą jest trochę tak, jak z partyturą i z muzyką — wielu muzyków korzysta z jednych nut, ale każdy odgrywa je inaczej, ponieważ każdemu inaczej gra dusza.

Reklama

 

 

 

 

 

POST

 

W tradycji chrześcijańskiej każde ważne święto zawsze miało swoją wigilię i było poprzedzone postem. Im ważniejsze, tym post był dłuższy. Post i święto to jakby awers i rewers tej samej monety. Już sama ich nierozłączność pokazuje, jak bardzo post jest ważny i z jak wielką regularnością, stałością powinien pojawiać się w życiu chrześcijanina. Kojarzy się on przede wszystkim z głodówką, z przedświątecznym oczyszczeniem ciała. Jest to oczywiście ważne, bo wspomaga modlitwę. Jednak nie oczyszczająca dieta jest istotą postu, ale zjednoczenie z Jezusem — takie, żeby pamiętała o Nim każda część nas samych, nie tylko nasz intelekt i dusza, ale także każde włókno ciała.
Poszczenie jest też takim czasem, w którym uświadamiamy sobie swoje najgłębsze potrzeby. Zaczynamy rozumieć, że pragnienia i głód, które odczuwamy, znacznie przekraczają sferę biologiczną. Poszcząc stawiamy czoło naszym lękom. Zwróćmy uwagę jak często jest tak, że człowiek je właśnie dlatego, że się lęka. Jedzenie i seks to dwa najbardziej popularne środki przeciwbólowe na ból istnienia. Czasami przez objadanie się głuszymy nasz wewnętrzny niepokój, strach o własną egzystencję, o to kim jesteśmy, kim będziemy. Post natomiast to czas, który każe popatrzeć na nasze życie inaczej. Podobnie jak modlitwa, skłania nas on do tego, aby zajrzeć we własne wnętrze, stanąć naprzeciw tego, czego się boimy, poznać to i czekać na Boże światło, które nas uleczy. Czujemy wtedy, jak wielki mamy w sobie głód Boga.

Reklama

 

 

Sposób, w jakim pościmy, powinien być dostosowany do realiów i do warunków życia każdego człowieka. Dzieło postu powinno być adekwatne w stosunku do tego, kim jesteśmy. Może się okazać, że dla kogoś ważniejsza od wyrzeczenia się jedzenia będzie na przykład rezygnacja z korzystania z internetu lub oglądania telewizji. Przecież karmimy nie tylko żołądek, ale wszystkie nasze zmysły. Nie zawsze jednak mamy taką dowolność w wyborze pokutnego czynu, bo trzeba zaznaczyć, że istotnym wymiarem postu jest także wymiar wspólnotowy. W każdy piątek wyrzekamy się jedzenia mięsa nie po to, aby się umartwiać, bo dla wielu z nas nie jest to żadne umartwienie, ale po to, żeby swoją postawą dać znać, że należymy do Kościoła. Poprzez znak zewnętrzny pokazujemy naszą jedność: wspólnotę wiary i wspólnotę przeżycia.

Reklama

 

 

JAŁMUŻNA

 

 

Modlitwa i post są dziełami człowieka kierowanymi „do wewnątrz”, budują one człowieka i przygotowują na spotkanie z Bogiem. Jałmużna natomiast jest ich wynikiem, emanacją tego dobra, które dzięki dwóm pierwszym dziełom nagromadziło się w człowieku. Jest jakby papierkiem lakmusowym, który sprawdza, czy na pewno dobrze się modliłem i dobrze pościłem. O ile modlitwa i post, obok otwarcia na Boga, otwierają nas na nasze własne wnętrze i potrzeby, o tyle jałmużna otwiera na potrzeby drugiego człowieka. Podobnie jak w wypadku pozostałych wielkopostnych praktyk, Kazanie na Górze poucza — nie dawaj jałmużny głośno, broń się przed ostentacją i teatralnością! Mówi: zrób to w ukryciu — tak, żeby „twoja lewa ręka nie widziała, co robi prawa” (por. Mt, 6-3), dawaj jałmużnę odruchowo, niech będzie ona dla ciebie tak oczywista i codzienna, że aż niezauważona, niech będzie jak szczotkowanie zębów rano i wieczorem! Ale z drugiej strony niech to będzie świadomy akt czynienia dobra.

Reklama

 

 

W jałmużnie nie chodzi tylko o dawanie pieniędzy. Są ludzie, którzy nigdy w życiu ich nikomu nie dali, a mimo to są wielkimi jałmużnikami, bo jałmużna to coś więcej niż wsparcie materialne. Nie wystarczy tutaj uspokojenie sumienia taką czy inną darowizną. Nie chodzi tylko o świeczkę Caritasu albo złotówkę na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Często ważniejsze jest danie drugiemu człowiekowi swojego czasu, poświęcenie mu chwili uwagi, spojrzenie w oczy, podniesienie jego godności.

 

Nasza jałmużna może być właśnie jałmużną z czasu. Trochę mniej się wyśpimy, trochę krócej poczytamy gazety, za to wysłuchamy cierpliwie, co ma do powiedzenia nasz gderliwy sąsiad, porozmawiamy z dzieckiem, zadzwonimy do krewnych. Mam wrażenie, że dzisiaj takie ofiarowanie własnego czasu drugiemu człowiekowi jest ogromnie ważne. 

Reklama

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


źródło: Stacja7, 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/02/2026 07:41
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo myslenice-itv.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości