Tłusty Czwartek to jedyny dzień w roku, kiedy pączek ma status „produktu pierwszej potrzeby”, a kalorie – przynajmniej umownie – idą na urlop. O pączkach ( a jakże) rozmawiamy z z Sylwią Bałą z Kawiarni MonoDe w Myślenicach. Rozmawiamy i smakujemy– bo o pączkach nie da się mówić na sucho. Zapraszamy na krótki, bardzo apetyczny program w tłusto-czwartkowym klimacie.
Tłusty Czwartek to ten dzień w roku, kiedy sumienie ma wolne, a pączek staje się oficjalnie „produktem pierwszej potrzeby”. Kolejki w cukierniach rosną szybciej niż poziom cukru po pierwszym kęsie, a hasło „biorę tylko dwa” brzmi jak klasyk gatunku – i rzadko na tych dwóch się kończy. Tłusty czwartek ma to też do siebie, że w tym dniu nie liczą się kalorie... a przynajmniej warto przyjąć, że tak jest. O pączkach właśnie w tłusty czwartek, rozmawialiśmy z Sylwią Bałą z Kawiarni MonoDe w Myślenicach. Rozmawialiśmy i smakowaliśmy, bo przecież nie można rozmawiać o czymś czego się nie próbowało, a trzeba przyznać, że próby wypadły bardzo smakowicie. Zapraszamy na krótki tłusto-czwartkowy program.
Tłusty Czwartek to ostatni czwartek przed Wielkim Postem. Tradycyjnie był to moment, by najeść się „na zapas” – zanim przyjdzie czas postnych ograniczeń. W Polsce to święto zadomowiło się na dobre i dziś ma charakter bardziej… cukierniczo-towarzyski niż religijny, ale sens pozostał podobny: ma być obficie i słodko.
To jedna z najlepszych ciekawostek: dawniej pączki wcale nie musiały być słodkie. W starszych tradycjach bywały tłuste i nadziewane np. mięsem czy skwarkami. Słodka wersja, którą znamy dziś, zaczęła dominować z czasem – wraz z rozwojem cukiernictwa i dostępnością cukru.
Bo są tłuste – i o to chodziło. W kuchni tradycyjnej tłuszcz był symbolem dostatku, świętowania i „dobrego życia”.
Pączek: miękki, drożdżowy, smażony na głębokim tłuszczu – klasyka.
Faworek (chrust): cienkie ciasto smażone na złoto, lekkie jak obietnica, że „zjem tylko jednego”.
W wielu domach funkcjonuje przekonanie, że kto w Tłusty Czwartek nie zje pączka, temu nie będzie się wiodło. I nagle okazuje się, że to nie łakomstwo – to inwestycja w pomyślność.
A że „na szczęście” często wypada 2–3 sztuki? Cóż… szczęście też bywa wymagające.
Klasyczny pączek w polskiej tradycji często ma nadzienie z konfitury różanej. To nie przypadek – róża była kiedyś jednym z bardziej cenionych, eleganckich dodatków. W dobrych cukierniach konfitura różana do dziś uchodzi za „test” jakości: jeśli jest aromatyczna i dobrze zbalansowana, to pączek zwykle też trzyma poziom.
Odpowiedź brzmi: zależy, czy pytasz przed czy po.
Jedno jest pewne: Tłusty Czwartek działa jak zbiorowa umowa społeczna – dziś nie oceniamy, dziś celebrujemy. Wersja „pączek + kawa” to klasyka, ale są i tacy, którzy traktują ten dzień jak mini-festiwal słodkości: pączki, faworki, oponki, donuty, mini pączusie… pełen przekrój.
Jeśli chcesz zachować balans, a nie rezygnować z tradycji:
postaw na jakość zamiast ilości (1–2 porządne pączki potrafią zrobić dzień),
wybierz nadzienie, które naprawdę lubisz,
połącz to z ruchem (nawet spacer po pączki liczy się jako aktywność – serio ).
Tłusty Czwartek to nie tylko słodycze. To tradycja, pretekst do spotkania, uśmiechu i małej przyjemności, na którą w codziennym biegu często brakuje czasu.
Więc: smacznego!
Niech lukier będzie z Wami, a cukier puder sypie się jak konfetti.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze