Za chwilę dziewczyny skończą kolejny, siódmy już dzień swojej wędrówki!
Po poniedziałkowym starcie i dotarciu do Jerzmanowic na pierwszy nocleg, zarówno Aśka, Dominika, jak też Tomek, zostali przyjęci PO KRÓLEWSKU po prostu :)))
Wywiady, spotkanie z wójtem, spotkanie z dziećmi w szkole i rozmowa o całej akcji, ale też przede wszystkim o tym, DLACZEGO warto pomagać.
No właśnie.
A według Was? Dlaczego warto pomagać? Jak myślicie, co skłoniło nieznające się w zasadzie osoby, do pomocy Brajanowi i tak dużego wysiłku?
Nie mam na myśli tylko wędrówki - oczywiście, jest to wyzwanie, ale poprzedzone przecież miesiącami pracy, organizacji, szukania sponsorów oraz ludzi, którzy też będą chcięli dać coś od siebie. Czy to jako wsparcie dla samych Raków na czas wędrówki, czy też vouchery i przedmioty/usługi na organizowane przez nas licytacje.
Tak naprawdę, mogę wypowiedzieć się tylko za siebie, reszta ekipy pewnie zrfobi na ten temat własne wpisy ;)
Od wielu już lat, jeżeli tylko mogę, pomagam ludziom - nie ma dla mnie chyba nic fajniejszego, niż to zwykłe, ale szczere "dziękuję" i uśmiech po prostu. Nie mylcie mnie tylko z jakąś tam swiętością - swoje "za uszami" też mam i to całkiem nie mało.
Do brzegu jednak! Idea pomocy i to jeszcze w tak dużym projekcie, to coś niesamowitego po prostu. I weryfikacja - zarówno samego siebie, jak też ludzi wokół. Niejednokrotnie przecież wystawiły nas osoby, które wydawało nam się, że będą "pewniakami". Z drugiej strony dostaliśmy pomoc od ludzi, których w ogóle nie braliśmy pod uwagę - a ich pomoc przerosła nasze oczekiwania... I właśnie to jest niesamowite!
Na szczęście tych pomocnych było o wiele więcej, dzięki czemu sami ładowaliśmy baterie do działania - wykonania kolejnych dzisiątek telefonów, napisania kilkudziesięciu maili i wielu innych działań.
To tyle w kwestii motywacji i chęci pomocy.
Dziewczyny dzielnie maszerują, stawiając krok za krokiem, a z tego co wiem, to Dominice nieźle spuchły już nogi, ale nie poddaje się i nie sądzę, żeby miała taki zamiar w ogóle :>
Dzisiaj (niedziela), nasza trójka włóczykijów trafiła do Nowego Janowa, mają już na liczniku ponad 210 km, czyli jedna trzecia trasy w zasadzie pokonana!
Dzięki gościnności Ewy i Zbyszka włóczykije nocleg spędzili w pięknym miejscu, bo ich gospodarze prowadzą pracownię ceramiki - jak chcecie zobaczyć, jak tam mają pięknie i jakie dzieła wychodzą spod ich rąk, to zerknijcie na profil Raki do Bałtyku na FB albo na Insta ;)
Tyle z trasy na chwilę obecną, już nie mogę się doczekać, żeby do nich dołączyć za tydzień, wtedy opisy tutaj będą o wiele obszerniejsze :D
Wojtek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze