Dzień dobry, hejka kochani:)
Tym dramatycznym tytułem witam Was, już w 5. wpisie na moim blogu ! Wow !!!
Bardzo się cieszę i dziękuję Wam, że przychodzicie tu do mnie. Mam ogromną nadzieję, że dzisiejszy wpis również przypadnie Waszym gustom, a jeżeli (jeszcze), nie czytaliście poprzednich, to gorąco zachęcam Was do nadrobienia zaległości;)
Miłej lektury:)))
Przez chwilę świecisz, lecz w końcu zgaśniesz...
Gdy zapalimy klimatyczną świeczkę, pragniemy, aby umilała nam czas jak najdłużej. Jednak delikatny podmuch wiatru i ta gaśnie. Nawet w najpiękniejszy letni dzień, słońce w końcu chowa się za horyzontem. A i spadająca gwiazda, na tak wielkim niebie, jest widoczna jedynie przez chwilę, po czym rozpływa się w ciemności. Kiedyś, wcześniej czy później, zgaśnie i nasze światło. Prawdopodobnie, nie będzie to spowodowane końcem świata, ale kto wie. Dinozaury, też się nie spodziewały wielkiej asteroidy.
Często zapominam, że nie będę żyć wiecznie, że każdy dzień to dar. Uświadomienie sobie tego, nie jest najprzyjemniejszą rzeczą, ale daje w pewnym stopniu ulgę. Ta myśl pozwala odważyć się i nie tylko żyć, lecz prawdziwie doświadczać życia- przynajmniej mi. Pozwala popatrzeć z innej perspektywy - z góry pozwala dostrzec całokształt.
Gdy przytłacza mnie natłok spraw, gdy wracam zmęczona ze szkoły, gdy mam za sobą cięższy tydzień, staram się myśleć, że to już było, że to już nieistotne. Chwila na oddech, głowa do góry i idziemy dalej:) Niedawno, w mojej głowie w związku z tym pojawiło się jedno pytanie.
Co zrobiłabyś, gdyby jutro miał być koniec świata?
Do głowy przyszło mi niepokojąco dużo pomysłów, niektórymi chciałabym się z Wami podzielić:)
Zorganizowałabym flash mob. Poleciałabym do Grecji, na wyspę Skopelos odegrać kultową scenę Meryl Streep z filmu "Mamma Mia". Spróbowałabym jazdy figurowej na rolkach. Nagrałabym piosenkę (nie martwiąc się, że fałszuje). Znalazłabym koniec tęczy. Odwiedziłabym: Paryż, Londyn, Narnię, Nowy York, Laponię, Malediwy (no i oczywiście Hogward). Wybrałabym się na podróż balonem. Zatańczyłabym w deszczu. Nauczyłabym się grać na gitarze, ukulele lub pianinie (na nerwach już umiem). Byłabym odważniejsza. Nie przejmowałabym się tym, co było i będzie. Nie przejmowałabym, się też opinią innych ludzi. Żyłabym tu i teraz. Spędziłabym czas z najbliższymi. Uściskałabym wszystkich i powiedziała, jak dużo wnieśli do mojego życia. Włączyłabym ulubiony film i wysłuchała ukochanych piosenek (wykrzykując swoją duszę:)). Poszłabym na spacer, przyglądając się niebu i wsłuchując, w otaczające mnie życie. Upiekłabym cynamonki i do tego wypiła Pumpkin Spice Latte (jak na prawdziwą jesieniarę przystało). A na koniec usiadłabym, aby podziwiać zachód słońca z wdzięcznością za miniony dzień.
Niektóre bardziej szalone, inne całkiem przyziemne. Każdy z nas ma takie marzenia, trzeba jedynie odnaleźć je w swoim sercu i wcielić w życie.
A co gdyby, zmienić perspektywę?
I tak sobie myślę, że fajnie by było tak żyć, jak gdyby jutra miało nie być. Tak jakby wszystko, nie było tak poważne. Może nasze, życie będzie prostsze, gdy nabierzemy dystansu. Zamienimy słowa - "a co gdyby, jutro miał być koniec świata" na - "a co gdybym żyła tak, jakby jutro miał być koniec świata..."
Niech powyższa lista, stanie się moją listą rzeczy do odhaczenia (może nie cała, tak naprawdę bałabym się spotkać z Białą Czarownicą lub Voldemortem;)).
Aby życie było lepsze:)
Bo przestaje mieć znaczenie, jaka pora roku jest, kiedy spełnisz swe marzenie, życie w bajkę, zmieni się. Gdy deszcz pada i śnieg prószy. Kiedy wstawać nie chce spróbuj zmienić nastawienie, jakby był to ostatni dzień...
Tym pozytywnym akcentem, zachęcam Was do zastanowienia się, nad tym, jak Wy byście spędzili swój dzień, przed końcem świata. A później uczyńcie nim każdy kolejny:)
Trzymam za Was i za siebie mocno kciuki:) Powodzenia!
XOXO
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze