Cofając się o kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt lat, z całą śmiałością można powiedzieć, że gdy trupa cyrkowa pojawiała się w okolicy, to wiązało się to z dużym poruszeniem- szczególnie oczywiście wśród dzieci. Ciężko było znaleźć kogoś, kto do cyrku iść nie chciał, a nawet jeśli nie miał możliwości wzięcia udziału w samym cyrkowym wydarzeniu, to zdarzało się, że chciało się chociaż zobaczyć wielki cyrkowy namiot z daleka- z nadzieją, że akurat będą na zewnątrz występujący artyści i oczywiście clown, bez którego cyrku sobie nie wyobrażano.
Co się zmieniło po tych kilkudziesięciu latach? Czy cyrk nadal jest na topie? Na to pytanie, być może nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jest jednak osoba, która o cyrku wie wszystko, a sztuka cyrkowa jest dla niego wielką pasją. Karol Kaźnica lat dziewiętnaście, student pierwszego roku aktorstwa w Krakowie. Od 4 roku życia zakochany . . . w sztuce cyrkowej !
Tak, zdecydowanie... moja pasja urodziła się 15 lat temu, gdy byłem małym chłopcem i moja mama zabrała mnie po raz pierwszy do Cyrku Korona. Od pierwszego wejrzenia zafascynowała mnie magia cyrku – artyści, clowni i zwierzęta. Było to coś niezwykłego... naprawdę mam bardzo klarowne przebłyski z mojej pierwszej wizyty, która przecież była tak dawno temu. No i zaczęło się... później starałem się nie odpuścić żadnej okazji odwiedzin cyrku w moim mieście. Zawsze byłem ogromnie podekscytowany, gdy znalazłem cyrkowe ulotki w sklepie, a potem czekałem na ten jeden dzień. To było święto... moje święto – 2 godziny radości, o których nie mogłem przestać pamiętać miesiącami. Gdy tylko stawałem się starszy, wraz z rodzicami odwiedzaliśmy cyrki również w innych miastach, np. w Krakowie. A jeszcze później zacząłem wyjeżdżać coraz to dalej – za granicę. I tak od dobrych kilku lat jeżdżę po całej Europie, oglądam spektakle, poznaję ludzi i zbieram wspomnienia. W przeciągu roku- mowa tutaj o około 120 przedstawieniach i około 70 cyrkowych firmach (a może teraz i więcej), które mam okazję odwiedzić. W skład tego wchodzą spektakle zimowe i sezonowe, festiwale, galówki, również najbardziej prestiżowy Festiwal w Monte Carlo. Ale muszę przyznać, że mimo upływu czasu bez przerwy czerpię z mojej pasji niesamowite szczęście i radość! Miałem też dużo kluczowych momentów w życiu mojej pasji... np. rozpoczęcie występowania czy też stworzenie własnego bloga – CyrkoManiak, który zyskuje co raz większą popularność i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Bardzo się cieszę, że otrzymałem i otrzymuje wsparcie od moich bliskich. Również przez lata poznałem wielu znajomych i przyjaciół w tym środowisku, którzy są dla mnie często jak rodzina.
Myślę, że trudno określić jeden moment. To ewoluowało, czasami było to tylko we mnie, a czasami nie tylko. Odkąd pamiętam było to moje marzenie... aby być w cyrku, żyć i trwać w mojej pasji. Muszę przyznać, że od dawna czułem to w sobie.
Zależy o jakiej współpracy mówimy. Jak wspomniałem od kilku lat również tworzę bloga, którym staram się wspierać sztukę cyrkową, również robię zdjęcia, które często pomagają w reklamie cyrkom w całej Europie. Jestem więc z licznymi firmami w kontakcie, ale również i z artystami starając się pomagać. Mówiąc o trochę innej płaszczyźnie... ostatni rok współpracowałem z Cyrkiem Safari na różne sposoby, również występując na arenie, a lato spędziłem będąc na artystycznym kontrakcie w Parku Rozrywki EnergyLandia w Zatorze – był to czas pełny nowych doświadczeń.
Najpiękniejsza jest ta wyjątkowa magia, która unosi się w powietrzu. To coś niebywałego. Ale tak naprawdę, cyrk jest pięknym i romantycznym światem pod każdym kątem. I jest to przede wszystkim szczera i prawdziwa sztuka... tu naprawdę akrobata skacze potrójne salto, treser ma własny język ze zwierzętami, a clown ma rozbawić publiczność. Dodatkowo zawsze powtarzam, że cyrk jest ,,okrągły” czyli da się go obejść z każdej strony... a więc gdzie tu coś ukryć?
To przede wszystkim bardzo ciężka praca. Spektakl to deser całego dnia... za samym przedstawieniem kryje się jeszcze: przygotowanie, lata praktyki, organizacja, administracja, reklama, marketing, zaopatrzenie, sprawy techniczne. Ktoś też musi zbudować namiot i całe miasteczko, ktoś też musi stać z tyłu, aby widowisko miało płynny przebieg. Ale to wszystko w dużym skrócie, najlepiej zaobserwować to wszystko na żywo.
Cyrk się zmienił, ale i się nie zmienił... co mam na myśli? Przede wszystkim nasz świat się zmienił, wszystko się zmieniło. Teraz jest dużo ułatwień, które dają liczne technologie . Zmienił się transport, system jazdy, warunki życia – są nowoczesne, komfortowe campingi, zostały wprowadzone liczne nowostki technologiczne, zmieniły się też bardzo techniki treningu zwierząt, reklama... i naprawdę ogrom innych kwestii! Nadal są ogromne cyrki, ale i są te malutkie. Są wielkie zespoły, ale i kameralne. Gdzieniegdzie są liczne zwierzęta, gdzieniegdzie nie ma ich w ogóle. To bardzo rozległy temat. Myślę, że zależy to też od tego, gdzie na świecie jesteśmy, bo wszędzie jest inaczej. Czy może być jednoosobową działalnością? To z pewnością byłoby bardzo trudne, ale dla chcącego nic trudnego ;) Jedno z pewnością się nie zmieniło wszędzie cyrk nadal zachwyca!
Wydaję mi się na moim przykładzie, że się da. Jednocześnie studiuję, mam inne obowiązki, ale i jestem w cyrku. Trzeba przyznać, że czasami jest trudno i trzeba wszystko dobrze zorganizować. Mimo wszystko, staram się często wyjeżdżać i spędzać czas na terenie cyrku z moimi przyjaciółmi.
Aktualnie do mieszkańców Myślenic przychodzę z naprawdę wspaniałym projektem! Wraz z moim kameralnym zespołem powracamy z Zimowym Cyrkiem do Piwnicy Pod Lwem. Przygotowaliśmy nowy, barwny spektakl ,,Karuzela Gwiazd”, który mamy nadzieję, że przypadnie w gusta naszych gości. Wyjątkowość również polega na tym, że to nasi widzowie decydują ile płacą za bilet, a wolne datki pomogą nam się dalej rozwijać. Zapraszam do głębszego poczytania o tym wydarzeniu i darmowej rezerwacji miejsc! Mam nadzieję, że zobaczymy się 29, 30 listopada i 1 grudnia. Zagramy dla Was 5 przedstawień, a więc wybierzcie dla siebie najlepszą porę.
Absolutnie nie! Cyrk jest dla odbiorców w każdym wieku. Trzeba tylko dać się oczarować! W wielu krajach dla ludzi cyrk to tradycja, a na wieczornych spektaklach nie spotkamy w ogóle najmłodszej publiczności, a dorosłych którzy potrafią się świetnie bawić – to bardzo niezwykłe.
Oczywiście, że warto. Cyrk jest potrzebny! W tym szarym i często okrutnym świecie... cyrk jest takim miejscem, gdzie wszystko nabiera barw. Jest to fenomenalnie przyciągający świat. Jest to lekarstwo na smutek. Cyrk daje radość, uśmiech, wzruszenie! I nie zapominajmy, że to sztuka na żywo, której NIC I NIGDY nie zastąpi! Wspierajmy prawdziwą sztukę. Vive le cirque!
Dziękuję i mam nadzieję do zobaczenia !

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze