Koszt jednej butelki wynosi ok. 2.400 zł, my natomiast potrzebujemy ich minimum 4. Dlatego musieliśmy zwiększyć kwotę zbiórki...Waga Zosi cały czas rośnie, a to oznacza jedno: potrzebna jest większa dawka lekarstwa! Prosimy Was, jako jej rodzice, pomóżcie nam sprawić, żeby Zosia była zdrowa- zwracają się z prośbą do wszystkich, rodzice małej Zosi z Krzyszkowic.
Gdy dowiedzieliśmy się z mężem o ciąży, byliśmy najszczęśliwsi na świecie. Niecierpliwi odliczaliśmy dni do spotkania z naszym największym skarbem. Jednak w I trymestrze ciąży stało się najgorsze…
Zachorowałam. Wirus cytomegalii doszczętnie zniszczył nasz spokój, a radość zamienił w obezwładniające przerażenie. W organizmie naszej małej kruszynki, którą miałam pod sercem, dochodziło do spustoszenia!
Wirus nie oszczędził nas. Każda wizyta i wyjazd na badanie wiązały się ze strachem, który nas paraliżował. Dla wielu kobiet i par okres ciąży to stan błogosławiony i pełen radości, dla nas był to nieustanny lęk!
Każdy dzień od momentu zajścia w ciążę to walka o zdrowie, sprawność intelektualną i ruchową Zosi. Jedyną szansą na zatrzymanie tego wirusa jest lek, który niestety nie jest refundowany dla dzieci z cytomegalią wrodzoną!
Przez ponad 7 miesięcy opłacaliśmy kosztowne leczenie. Robiliśmy wszystko, aby uratować własne dziecko. Liczyliśmy, że nasz koszmar w końcu się skończy, tymczasem wyniki badań zniszczyły naszą nadzieję! Wirus stawał się coraz silniejszy! Lekarze nie pozostawili złudzeń – leczenie musi być kontynuowane!

Wirus stanowi ogromne zagrożenie! Już teraz badania wykazały głęboką głuchotę jednostronną, pigmentację w oku oraz zwapnienia w mózgu! To nie koniec, bo nadal istnieje realne zagrożenie jeszcze większego uszkodzenia słuchu, wzroku, ale przede wszystkim narządów Zosi. Odczuwamy ogromną niesprawiedliwość, że nasza mała stokrotka spędzi swoje dzieciństwo w otoczeniu igieł, strzykawek, gabinetów zabiegowych i ciągłej niepewności wszystkich dookoła!
Jako rodzice czujemy strach i panikę, bo nie mamy już ani pieniędzy, ani żadnych oszczędności, aby zakupić lek, ratujący naszą córeczkę! Mnożymy się i troimy, aby zapewnić własnemu dziecku pomoc. Nasze możliwości są już jednak na wyczerpaniu...

Staramy się zapewnić Zosi wszystko, co możemy: rehabilitację, zajęcia z logopedą a przede wszystkim specjalistyczny lek. Córeczka musi być także pod stałą kontrolą okulisty, laryngologa, neurologa oraz poradni chorób zakaźnych…
Mamy w sobie dużo wiary. Choć nasza córeczka ma dopiero 9 miesięcy, widzimy, jakie robi już postępy! To daje nam siłę, aby dalej walczyć z tym okropnym i podstępnym przeciwnikiem. Wierzymy, że kiedyś będzie lepiej, ale bez Was sobie nie poradzimy. Dlatego prosimy o pomoc!
Justyna i Mateusz, rodzice
----
Źródło: Siepomaga.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze