Reklama

"Przeszczep - tego słowa baliśmy się i boimy się nadal"- trwa bitwa o bicie serca nastolatka z Sułkowic

Historię Mateusza Chrobaka z Sułkowic zna wiele osób, na jego rzecz bowiem organizowany był chociażby Memoriał Charytatywny imienia Stacha Cichonia. Wielu ludzi dobrej woli, podjęło się walki o życie i zdrowie Mateusza i gdy wydawać by się mogło, że walka ta została wygrana, to niestety, broni jeszcze nie należy składać. Mateusz potrzebuje wsparcia i liczy się każdy nawet najdrobniejszy gest. Pomoc w zbiórce funduszy na przeszczep komórek macierzystych prowadzi Fundacja Licytuję Pomagam. To walka, to bitwa o dalsze bicie serca nastolatka z Sułkowic...

Link do wpłat dla Mateusza: https://www.licytuje-pomagam.pl/zbiorki/?fbclid=IwAR22jw99Zw3gldiC-MgkwjgUndWOWPz0CrdGtysQIolfTkMM65E9xvjJpoU

Link do charytatywnych licytacji na rzecz Mateusza: https://www.facebook.com/groups/1015275815698657

A dla tych, którzy nie znają historii Mateusza, zostawiamy opis, który można przeczytać także na koncie zbiórki dla Mateusza.

Mateusz przyszedł na świat w słoneczną środę siódmego września 2005 roku o 18.10, dwie godziny później jego stan zaczął się pogarszać i już było wiadomo, że wada serca TGA VSD PDA wykryta w 30 tygodniu ciąży. Druga doba życia, pierwszy zabieg ratujący życie, a w piątej korekcja anatomiczna serca. Szczęśliwie po miesiącu powrót do domu. Rok później znów szpitala i poszerzanie zastawki tętnicy płucne. Już wtedy lekarze powiedzieli, że będzie potrzebna kolejna operacja..


     Niestety w lipcu 2008 roku stan Mateusza bardzo się pogorszył, potrzebna była operacja – niestety nieudana, w dodatku z powikłaniami. Do dzisiaj słyszymy słowa kardiochirurga z Prokocimia : „ to jest koniec nie można już nic zrobić, prawdopodobnie bakteria w krążeniu pozaustrojowym, proszę zabrać wszystkie rzeczy dziecka” ale nasz syn walczył na intensywnej terapii, chciał żyć, a my modliliśmy się o cud, który się wydarzył. Mateusz wygrał ale zostały oczy pełne smutku i bólu. Jeszcze dziś pisząc te słowa mam łzy w oczach. Pół roku później w czasie kontroli u kardiologa usłyszeliśmy że jest źle i powinniśmy cieszyć się każdym dniem z Mateuszem, bo niewiele mu zostało, a miał 3 i pół roku. Pisaliśmy do wszystkich szpitali w Polsce, wysyłaliśmy płyty i dokumentacje , byliśmy w Zabrzu ale wszędzie słyszeliśmy te same słowa. Źle przeprowadzona operacja i powikłania, nikt nie podejmie się dalszego leczenia. W tej bezsilności napisaliśmy do doc. Katarzyny Januszewskiej, która pracowała z prof. Edwardem Malcem w Monachium, co mamy zrobić, jak pomóc Mateuszowi, a dodatkowo nikt nie chce nam pomóc. 10 minut później zadzwonił prof. Malec: „macie przylecieć do Monachium ja pomogę”. I tak było od września 2009 roku do października 2021 roku. Mateusz był pod opieką kardiologów i kardiochirurgów z Monachium i Munster. Przeszedł tam kilkanaście zabiegów i operacji serca. W listopadzie 2016 roku w czasie implantacji zastawki tętnicy płucnej doszło do rozległego zawału mięśnia sercowego i znów strach, przerażenie na widok reanimacji naszego syna w drodze na blok operacyjny. Mateusz w ciągu dwóch dni przeszedł trzy operacje serca, był w śpiączce farmakologicznej, a po wybudzeniu zaczął gromadzić się płyn w opłucnych. Potrzebny był drenaż. Wiedzieliśmy że to już będzie za dużo dla niego, był zmęczony, ale i tym razem walczył tak, jak trzy dni wcześniej. Lekarze byli pełni podziwu dla niego że tak bardzo chce żyć mówili o nim „fighter”. Wróciliśmy do domu w grudniu szczęśliwi, że w końcu jesteśmy wszyscy razem.

Reklama





​     Trzy lata temu otrzymaliśmy wiadomość: „Mateusz musi być kwalifikowany do przeszczepu serca, jego serce jest coraz bardziej niewydolne, lewa komora pomimo wstawieniu kolejnych stentów w lewe naczynie wieńcowe nie podjęła pracy”. Przeszczep - tego słowa baliśmy się i boimy się nadal. Lekarze rozmawiali i przygotowywali nas na to. Wierzcie nam że to strasznie trudne. Ile będzie czekał na nowe serce? Czy doczeka? Czy organizm nie odrzuci? Same pytania i żadnej odpowiedzi. Niestety Mateusz zostal zdyskwalifikowany do przeszczepu. Zbyt duże ryzyko, zostały leki i nasza niepewność co dalej, ale dał radę przez trzy lata. Ostatni rezonans w lipcu 2021 wykazał bardzo duże pogorszenie. Niewydolność jest coraz większa, co Mateusz bardzo odczuwa, a my widzimy. Długo czekaliśmy na decyzje lekarzy z UKM Munster i Katowic. Decyzja zwaliła nas z nóg. Mateusz musi być zakwalifikowany do przeszczepu serca i mechanicznego wspomagania serca, ale w Polsce jest zdyskwalifikowany. Napisaliśmy do kliniki w Giessen. Niestety dostaliśmy odpowiedź „obce dzieci nie są kwalifikowane do przeszczepu”. Nie poddajemy się, szukamy innych możliwości i innych klinik, które będą mogły pomóc Mateuszowi. Skontaktowaliśmy się z kliniką w Szwajcarii, gdzie wykonywane są przeszczepy komórek macierzystych od zdrowego dawcy. Przesłaliśmy dokumentację, mieliśmy video-rozmowę z lekarzami, a Mateusz został zakwalifikowany do terapii. Wiemy że ktoś powie, że komórki nie dają spektakularnych efektów, i my takich efektów się nie spodziewamy, ale lekarze mówią o 5 do 7 % poprawy niewydolności dla Mateusza , w jego przypadku to bardzo dużo. Daje nam to czas na szukanie dalszej pomocy.


     Wstępny termin to koniec kwietnia 2022 roku, koszt: 22 tys euro. W tej chwili jesteśmy po wstępnych rozmowach z MayoClinic w USA, gdzie poprosiliśmy o pomoc. Przesłaliśmy dokumentację. Chcieliby zobaczyć Mateusza i przeprowadzić diagnostykę, aby powiedzieć czy będą w stanie pomóc . a wtedy koszty wzrosną jeśli tylko dostaniemy kosztorys będziemy wiedzieć o ile .Te wszystkie wydarzenia z poprzednich lat i ostatnie miesiące pokazały jak kruche jest życie i jak słabe jest serce Matiego. On nie chce się poddać, obiecał walczyć dalej. Przed nim dalsze, bardzo ryzykowne, ale i bardzo potrzebne leczenie jego serca, które jest coraz bardziej słabnie wiemy że może przyjść dzień znacznego pogorszenia a wtedy nawet nie chcemy o tym pisać Mati jest fajnym uśmiechniętym chłopcem z wielkim sercem , głową pełną pomysłów , poczuciem humoru i mnóstwem pytań na które musi dostać odpowiedź. Ma wiele zainteresowań i pasji: muzyka, film , dobra książka, gry, gotowanie potraw kuchni świata. W zeszłym roku fundacja „Mam Marzenie” spełniła jego marzenie i spotkał się z panem Robertem Makłowiczem . Wspólne wędrówki po dolinach w Tatrach to jego ulubiona aktywność , tych właśnie naszych wędrówek brakuje mu najbardziej. Tak jak tata i starszy brat jest kibicem Wisły Kraków, mimo że nigdy nie mógł uprawiać sportu lubi oglądać piłkę nożną i różne dyscypliny. Ma ogromną wiedzę na temat klubów piłkarskich ,rozgrywek, piłkarzy. Kocha zwierzęta zwłaszcza swojego pieska Doris i kotkę Zuzię kiedyś przygarnął małego jeżyka Jurka. . Nie skarży się, nie buntuje, nie pyta dlaczego, a swoją walkę o życie przyjmuje z pokorą i ufa. Przychodzą chwile słabości i lęku, o kolejny dzień. Nie robi planów, żyje dniem dzisiejszym, boi się planować.

Reklama

     My i starszy brat Mikołaj walczymy o niego i nie przestaniemy. Zawsze jak jest źle szukamy innych możliwości, włącznie z leczeniem zagranicznym gdzie są często inne możliwości nowe technologie w leczeniu nie dostępne jeszcze w Polsce. Niestety pobyty w zagranicznych klinikach nie są refundowane w naszym kraju. Przez te kilkanaście lat walki zbieraliśmy pieniądze w różnych miejscach, fundacjach, pukaliśmy do wielu drzwi z prośbą o wsparcie finansowe. Pomimo ogromnych kosztów do tej pory zawsze udawało się nam zebrać środki na leczenie, rehabilitację i inne wydatki związane z pobytem, transportem itp. Udało się to dzięki wsparciu, ofiarności i zaangażowaniu wielu osób. Obecnie przygotowujemy się do wyjazdu dlatego bardzo prosimy o pomoc.


Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo myslenice-itv.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości